Portada

 
Misterios del mundo  hispano
 
Eventos culturales
 
Para profundizar
Artículos y análisis
Cuentos y poesía
Traducciones
 
Música y cine
Deportes
 
Entrevistas
 
Tylko po polsku
 
Índice
Redacción
Enlaces
 

La revista on-line dE estudiantes, licenciados y profesores de la facultad de Filología Hispánica de Poznań


 

agregame a favoritos|contacto


Internet Espejismo

Z diabłem za Pan Brat: Kilka uwag o diabelskim pakcie w literaturze europejskiej

 

Maja Koszarska

Universidad Adam Mickiewicz de Poznań

©2006

 

Jam częścią tej siły,

Która zawsze na złe godzi,

A przecie wciąż dobro rodzi.

J.W.Goethe Faust (przekł. J. Paszkowski)

 

Wprowadzenie w szatański świat

 

Nieprzypadkowo mottem niniejszego tekstu stał się słynny cytat z Fausta J.W. Goethego. Cytat ten, bez wątpienia kultowy, wykorzystywany przez najznamienitszych twórców, jak choćby Michaił Bułhakow, najpełniej obrazuje związek między dobrem a złem, dwoma pojęciami, które fascynują filozofów, teologów i literatów od zarania dziejów myśli ludzkiej. Ten dualistyczny układ sił rządzących światem ma swoje miejsce w każdej religii od judaizmu po wierzenia Indian Ameryki Północnej. Obszar badań jest, więc ogromny, dlatego zawęźmy go i skoncentrujmy się na najbliższej nam strefie kultury zachodniej. Jak twierdzi francuski filozof Hervé Rousseau, myśl zachodnia powstała na bazie fuzji filozofii greckiej i religii chrześcijańskiej. Zetknięcie się tych dwóch światopoglądów doprowadziło do powstania aksjomatycznej koncepcji Boga, w której połączona została biblijna formuła „jest, który jest” z koncepcją Bytu Absolutnego, Pierwszej Przyczyny. Do tej mieszaniny należy dodać jeszcze platońską ideę dobra w połączeniu z koncepcją miłości św. Jana i powstaje dzisiejsze pojęcie nieskończenie dobrego i wszechmogącego Boga.[1] Tak oto europejskie ujęcie Boga zostało utożsamione ze wszystkim, co dobre, a nawet z dobrem samym w sobie.

Na tym tle problem zła jest jeszcze bardziej intrygujący. Pojawia się, bowiem pytanie o jego źródło i powód pojawienia się na świecie stworzonym, według tradycji judeochrześcijańskiej, przez Boga Światłości i Miłości. Skoro wszystko, co zostało stworzone przez Boga Dobra jest dobre, jak wytłumaczyć istnienie zła? Na to pytanie człowiek próbuje znaleźć odpowiedź. W kulturach wschodnich udzielić jej próbowano poprzez stworzenie tzw. dualistycznych systemów religijnych przyjmujących za punkt wyjścia odwieczną walkę dobra ze złem, tworzących, tym samym, obok Boga Światła i Dobra, także Boga Ciemności i Zła. Taki pogląd wpisuje zło w koncepcję narodzin świata od zawsze zdominowanego przez walkę dobra ze złem.[2]

 

Wyobrażenie zła we współczesnej myśli zachodniej, której religijną bazę stanowi kultura judaistyczna i pism chrześcijańskie, odbiega jednak znacznie od wygodnej dychotomii, że od zawsze istnieją dwa równorzędne i przeciwstawne bóstwa, z których jedno uosabia dobro, a drugie zło. Wszakże zarówno judaizm, jak i chrześcijaństwo to religie monoteistyczne. Stąd wywiedzenie rodowodu zła w zachodnim świecie staje się bardziej skomplikowane. Wiąże się ono z wprowadzeniem do rozważań postaci diabła, figury, która uosabia zło, ale pozostaje jedynie księciem tego świata, nie pretendując nawet do królewskiego tytułu Boga Ciemności.

 

W konsekwencji wprowadzenie do zachodniego światopoglądu szatana nie mąci monoteistycznego charakteru religii, a pozwala wytłumaczyć istnienie grzechu i zła. Jednakże zauważmy, że na początku Starego Testamentu upadek człowieka i jego wygnanie z raju tłumaczono ludzką skłonnością do grzechu, a w Księdze Rodzaju nie ma nawet najmniejszej wzmianki o szatanie. Zło przejawia się poprzez węża, którego status nie został do końca sprecyzowany. W biblijnej opowieści o wygnaniu z Raju węża nie nazwano demonem czy diabłem, jednakże pełni on rolę właściwą szatanowi, który pojawia się w swej dzisiejszej formie w Nowym Testamencie. Skojarzenie rajskiego kusiciela z szatanem następuje natomiast dopiero w Księdze Mądrości.[3]

 

Reasumując, obraz diabła takiego, jakim go znamy, tworzy się w religii chrześcijańskiej, podczas gdy w judaizmie jego wielopostaciowość (wąż, kusiciel, zły duch, demon Asmodeusz) nie pozwala stworzyć spójnego i jednoznacznego obrazu księcia ciemności na podstawie starotestamentowych ksiąg. Przecież zło jest tu pojmowane jako kara za grzeszne postępowanie człowieka, a działalność diabelska występuje rzadko, zazwyczaj za przyzwoleniem Jahwe.

 

W świetle różnic w pojmowaniu diabła w Starym i Nowym Testamencie, zanim przejdziemy do postawienia problemu, który stanowić będzie oś naszych dalszych rozważań, wspomnijmy o teorii narodzin głównego bohatera niniejszego tekstu. Chyba najbardziej rozpowszechnioną w świecie zachodnim legendą, która wyjaśnia pochodzenie diabła jest mit o upadku Lucyfera. Okazuje się jednak, że opowieść ta nie ma podstaw biblijnych: „Starożytni Żydzi w ogóle nie znali Diabła. Szatan w Starym Testamencie nie jest Diabłem w przyjętym tego słowa znaczeniu. Początkowo nie był przeciwnikiem, lecz pomocnikiem Wszechmogącego.”[4] Niektórzy badacze kwestii narodzin szatana twierdzą, iż jest on wytworem chrześcijaństwa i struktur eklezjastycznych, jednakże ogólnoświatowy rozwój religii i mitologii charakteryzuje występowanie pewnych punktów stycznych w ewolucji różnych wierzeń w ramach konfliktów pomiędzy bóstwami a ich pomocnikami. Co ciekawe legenda o buncie i upadku Lucyfera została spisana zarówno przez autorów żydowskich, jak i chrześcijańskich w wyniku błędnej interpretacji fragmentu Pisma Świętego, w którym Prorok porównuje króla Babilonu do Lucyfera („niosącego światło”, „Gwiazdy Porannej”) z racji bogactw zgromadzonych wokół niego przed śmiercią. Jest to czysto plastyczne porównanie lśniących bogactw do planety Wenus pojawiającej się przed świtem na nieboskłonie. Interpretatorzy Biblii „błędnie zrozumieli następujący fragment: Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? (Iz 14,22), odnosząc go do upadku zbuntowanego anioła.”[5]

 

W rzeczywistości, diabeł towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia. Od zarania dziejów człowiek przypisywał wydarzenia pomyślne pomocy dobrych duchów opiekuńczych, a niepowodzenia działalności złych i psotnych demonów, co w konsekwencji doprowadziło do stworzenia obrazu diabła w kulturze zachodniej. Jak twierdzi Alfonso M. Di Nola, „demony są nicością, są obrazami wyprojektowanymi w formach widzialnych i fantastycznych, wyrażających skłócenie człowieka z okolicznościami historycznymi bądź przyrodniczymi. (…) Diabeł rysuje się jako rozwiązanie alienujące, odrzucające racjonalne wyjaśnianie faktów.”[6]

 

Ostateczna koncepcja diabła w kulturze zachodniej jest specyficzna mieszanina uniwersalnej tendencji człowieka do poszukiwania fantastycznych wyjaśnień zdarzeń zachodzących w świecie oraz przemieszania się wiodących religii z wpływami innych wierzeń, co oddziaływało na kształtowanie się religii chrześcijańskiej. Okazuje się, że „Szatan, jakim go znamy, nie jest czysto semickiego pochodzenia. Podczas triumfalnego marszu chrześcijaństwa przez kraje Europy przyswoił on sobie wiele cech odrzuconych bogów dawnych religii.”[7] Szatan jest więc swego rodzaju melanżem wpływów kultur różnych krain, do których dotarło chrześcijaństwo. Niemniej jednak, pomimo wielokulturowego pochodzenia pierwiastków tworzących obraz diabła, ta osobliwa mieszanka zdołała się zuniwersalizować w świecie kultury zachodniej, dzięki czemu figura księcia tego świata zyskała charakter ogólnoeuropejski, jeżeli nie ogólnoświatowy.

 

Diabeł niejedną ma twarz

 

Diabeł pojmowany jako uosobienie grzechu i zła jest z pewnością uniwersalny dla wszystkich kultur zachodniego świata, aczkolwiek ilość kostiumów, które przybiera jest znaczna i zależy w dużej mierze od epoki oraz tradycji danego kraju. Powszechne są wizerunki diabła jako upadłego anioła, może on przyjmować także formy ludzkie i zwierzęce, często jego powierzchowność zaskakująco przypomina starożytną postać fauna czy satyra. W Średniowieczu, gdy szatan pełnił także funkcję dydaktyczno moralizatorską, jego przerażający obraz był mieszaniną przedstawień najszkaradniejszych istot i wszelkich możliwych skrzywień i wad. I nie ma co się dziwić, że nasi średniowieczni przodkowie właśnie tak wyobrażali sobie istotę, której należało się jedynie bać. Jak pisze M. Rudwin: „postać nadana Diabłu w ikonografii chrześcijańskiej ma swoją historyczną podstawę. (…) Średniowieczny potwór jest połączeniem wszystkich pogańskich bóstw, od których pochodzi, a zwłaszcza tych bogów i demonów, które już w czasach pogańskich były nieprzyjazne życzliwie panującym bóstwom.”[8]

 

Pomimo ogólnie „wrednej” postaci diabła, jego wyobrażenia diabła różnią się zależnie od kultury. Porównajmy choćby kolorystykę. To prawda, że diabeł w kulturze zachodniej najczęściej pojawia się w czerni, ale jak się okazuje dużo w tym nienawiści rasowej, opartej na założeniu o wyższości białej rasy nad innymi. Wspomnijmy, że jeżeli wśród ludzi białych diabeł ukazuje się w czarnej postaci, to wiele plemion afrykańskich przedstawia go jako białego. Właściwie okazuje się, że diabeł może pojawić się w każdym kolorze, jeżeli tylko ów przywołuje niemiłe skojarzenia w danym kręgu kulturowym. W rezultacie na Dalekim Wschodzie diabeł jest biały, ponieważ właśnie ten kolor łączony jest z żałobą. Hiszpanie mówią „zielony jak diabeł”, a to dlatego, że zielony był świętym kolorem Maurów. Nie lubiący żółtego Włosi, właśnie ten kolor przypisali księciu ciemności, a kiedy Anglik cierpi na melancholię wierzy, że jest to sprawka niebieskich od siarki diabłów, stąd stan określany jako blues.

 

Jego piekielna wysokość jest chyba najczęściej eksploatowaną postacią literacką, która gościła wielokrotnie w utworach literackich: średniowiecznych exemplach, misteriach, opowiadaniach ludowych czy sztukach teatralnych, zawsze jako uniwersalna personifikacja zła i grzechu. Możemy być więc pewni, że zawsze chodzi o tego samego szatana, ten sam symbol. Skoro obraz uniwersalnego konceptu diabła jest odmienny w zakresie różnych kultur, czy sposób jego przedstawienia w dziełach literackich jest zawsze taki sam, tak samo uniwersalny jak szatańska symbolika? Biorąc pod uwagę zacytowane rozbieżności w pojmowaniu diabelskich kolorów, jak i, w ogólnej perspektywie, różnice w prądach dominujących w literaturze konkretnych epok, rozbieżności w historii poszczególnych krajów europejskich, odmienne tradycje i folklor, możemy już teraz wysunąć hipotezę, że wszystkie wyżej wymienione zmienne z pewnością miały i mają wpływ nie tylko na obraz diabła w dziełach sztuki plastycznej, ale i na sposób przedstawiania szatana w poszczególnych dziełach literatury światowej. W dalszej części niniejszego tekstu postaramy się, więc udowodnić wysunięte założenie i sprawdzić, w jaki sposób różne warunki kulturowe sprawiają, że uniwersalna postać diabła może być przedstawiana w odmiennym świetle. Aby zawęzić nieco perspektywę, posłużymy się przykładem paktu z diabłem w wybranych dziełach z literatury hiszpańskiej, polskiej, niemieckiej oraz angielskiej.

 

Źródła diabelskiego paktu

 

Zawieranie paktu z diabłem to niezwykle ważny element demonologii chrześcijańskiej. Motyw ten przeniknął do Europy z Azji za pośrednictwem Bizancjum. Jednak, mimo że wschodnie legendy o diabelskich konszachtach były znane chrześcijanom już około IV wieku, ich popularyzacja nastąpiła dopiero w Średniowieczu. Dzięki ówczesnym kaznodziejom motyw paktu z diabłem, czyli zaprzedania duszy szatanowi w celu uzyskania korzyści doczesnych, zagościł na stałe w zachodniej tradycji. Dla potwierdzenia tej tezy nadmieńmy, że w zbiorach trzynastowiecznych kazań znalazło się około 50 opowieści opartych na wspomnianym schemacie fabularnym. Aczkolwiek, znacznie mniej liczną część owych kazań stanowią wierne oryginałom wersje wschodnich legend, a znakomita większość opowieści o podpisaniu szatańskiego cyrografu tworzą fabuły nowe, powstałe w zachodnim kręgu kulturowym. Autorzy nowych kazań opierali się na wschodnich fabułach, dodając elementy własnej tradycji literackiej. Pojawiały się motywy celtyckie, inspiracji poszukiwano także w tradycji dworskiej i obyczaju rycerskim. W ten sposób powstał typowo zachodni model narracyjny paktu.[9]

 

Opowieści o paktach różnią się pod względem oczekiwań człowieka względem diabła. Książę tego świata był przecież zdolny spełnić nawet najbardziej wymyślne żądania człowieka, od bogactw po moce tajemne. Podpisanie cyrografu wiązało się zazwyczaj z utratą możliwości zbawienia po śmierci. Mimo to, w tradycji ludowej znajdujemy opowieści o tym jak przebiegły człowiek potrafił zakpić sobie z diabła. Książę ciemności przeciwnie zawsze spełniał obietnice, nie uchylając się od wypełnienia swojej części umowy.[10] Pakt z diabłem był więc jedną z najpopularniejszych osi fabularnych w Średniowieczu. Szczególną popularność zyskały tutaj dwie wschodnie legendy: o świętym Teofilu i o świętym Cyprianie.

 

Grecka opowieść o Teofilu biskupie Adany pojawiła się około VII wieku, a od połowy IX wieku była już znana w zachodniej strefie kulturowej. Jednak okres jej największej popularności przypada na XIII wiek.: „Wydawałoby się, że mamy do czynienia z typowym procesem przejęcia wschodniego motywu narracyjnego przez wyobraźnię i tradycję łacińskiego Średniowiecza. Była to jednak recepcja selektywna”, dostosowana do potrzeb kultury zachodniej.[11] O popularności historii biskupa Teofila, który podpisał cyrograf po tym, jak niesłusznie został pozbawiony swojej pozycji w Kościele, stanowi choćby fakt, iż znalazła się ona w takich zbiorach jak Speculum Historiale Vincenta z Beauvais czy Złota legenda Jakuba de Voragine. Teofil ratuje się przed wiecznym potępieniem, ponieważ żałuje swoich czynów i zwraca się o pomoc do Matki Boskiej. Wobec nieustępliwości i głębokiego żalu za grzechy, Maryja interweniuje i żąda o diabła zwrotu pergaminu.

 

W XVI wieku legenda świętego Teofila została włączona do mitu faustowskiego, weszła także do tradycji literackiej wszystkich krajów europejskich. W Hiszpanii istnieje aż pięć interpretacji tej opowieści.[12] Dlatego historia biskupa Adany i różne jej wersje stanowią źródło inspiracji dla wielu późniejszych autorów, którzy zdecydowali się wykorzystać motyw paktu w swoich dziełach.

 

Diabelski kontrakt pojawia się również w średniowiecznej legendzie o świętym Cyprianie. W rzeczywistości i ona przeniknęła do kultury zachodniej z Bizancjum i do dziś istnieje w dwóch wersjach: wschodniej i zachodniej. Tym razem przyczyną podpisania paktu nie jest przywrócenie utraconych zaszczytów, jak w przypadku Teofila, a rozterki sercowe. Cyprian z Antiochii, filozof i biegły czarodziej, zakochuje się w pięknej chrześcijance Justynie. Nie mogąc jej zdobyć zawiera pakt z diabłem. Ale szatan nie jest w stanie wywiązać się ze swojej części umowy, w związku, z czym przegrywa. Cyprian natomiast nawraca się na chrześcijaństwo. Wspólnie z Justyną umiera śmiercią męczeńską podczas prześladowań za czasów Dioklecjana.[13]

 

Obie legendy wprowadziły pakt z diabłem do zachodniej tradycji literackiej. Dzięki nim, konszachty z szatanem stały się nieodłączną częścią europejskiej kultury. Niemniej jednak ani historia świętego Teofila, ani świętych Cypriana i Justyny nie są dziś wymieniane jako najbardziej znane legendy o umowie między człowiekiem a diabłem. Na to miano zasłużyła, bowiem historia niejakiego Johannesa Faustusa powszechnie znanego jako Faust. Mimo że wszystkie trzy legendy wiąże podpisanie paktu z diabłem, zarówno Cyprian, jak i Teofil mają stosunkowo mało wygórowane życzenia: odzyskanie pozycji biskupa czy zdobycie miłości kobiety. Moce magiczne są tutaj elementem dodatkowych. Natomiast historia o mędrcu, który oddaje duszę diabłu w zamian za uzyskanie wiedzy tajemnej jest charakterystyczna dla kręgu religii protestanckiej i kultury germańskiej i nigdy wcześniej nie funkcjonowała w katolicyzmie.

 

Źródła germańskiego schematu fabularnego nie są do końca znane. Badacze przypuszczają, że popularny motyw paktu został zaadoptowany przez tradycję ludową, a anonimowa opowieść zyskała popularność dzięki przekazowi ustnemu.[14] Legenda o Fauście zyskuje popularność w dobie Reformacji. Widać to wyraźnie gdy porównamy ją z legendą o Teofilu. Niezaspokojony student, Johannes Faustus, dociera do granic ludzkich możliwości poznania. Sfrustrowany wzywa na pomoc moce piekielne i podpisuje cyrograf. Zobowiązuje się oddać ciało i duszę Mefistofelesowi. W zamian za co diabeł przez dwadzieścia cztery lata będzie umożliwiał mu korzystanie z mocy magicznej i doznawanie rozkoszy. Po upływie tego czasu nic nie jest w stanie anulować umowy, a Fausta spotyka tradycyjna kara: zostaje potępiony i poddany mocy diabła. Zakończenie legendy różni się znacznie od opowieści o Teofilu. Obrazuje to zmiany społeczno-religijne czasów Reformacji. W opowieści o Fauście odnajdujemy symptomy upadku autorytetu Kościoła, dlatego też student z Wittenbergi nie zostaje uratowany za pośrednictwem interwencji Matki Boskiej, jak to miało miejsce w przypadku Teofila.[15]

 

Już na poziomie legendarnych źródeł motywu paktu z diabłem odnajdujemy różnice w jego realizacji w zależności od epoki i strefy kulturowej. Dlatego też, pomimo że fabuła wszystkich wspomnianych legend została skonstruowana wokół tego uniwersalnego wątku, historie różnią się pod względem zakończenia czy oczekiwań człowieka wobec diabła. W konsekwencji, w dziełach autorów, którzy tworząc swoje opowieści z diabelskim kontraktem w tle musieli opierać się na tradycyjnych źródłach także odnotowujemy podobne rozbieżności w sposobie malowania diabła. Wybór zakończenia również zależał od tego, która legenda pełniła w danym kraju dominującą rolę, zgodną z obowiązującymi tendencjami religijnymi.

 

Strona 1 | 2

 

Maja Koszarska ©2006

 



[1]Cf. Hervé Rousseau, Bóg zła, Czytelnik, Warszawa 1988, s. 5.

[2] Cf. Michał Rożek, Diabeł w kulturze polskiej. PWN, Warszawa-Kraków 1993, s. 10-12.

[3] Ibid. s. 13-15.

[4] Maximilian Rudwin, Diabeł w legendzie i literaturze. Znak, Kraków 1999, s. 12.

[5] Ibid., s. 14.

[6] Alfonso M. Di Nola, Diabeł. Universitas, Kraków 2004, s. 11.

[7] Maximilian Rudwin, op. cit., s. 13.

[8] Ibid. s. 51

[9]Cf. Wojciech Brojer, Diabeł w wyobraźni średniowiecznej. Monografia FNP Seria Humanistyczna, Wrocław 2003, s. 214-217.

[10]Cf. Maximilian Rudwin, op. cit., s. 201.

[11] Wojciech Brojer, op.cit., s. 217.

[12] Cf. Maximilian Rudwin, op. cit., s. 207.

[13] Cf. Wojciech Brojer, op.cit., s. 499-501.

[14]Cf. Blas Matamoro, “Calderón y Goethe” in: Cuadernos Hispanoamericanos, Madrid junio 1981. s. 518.

[15] Cf. Maximilian Rudwin, op. cit., s. 211-213.